Fotografia jest bardzo dużą częścią mojego życia prywatnego i zawodowego. Zajmuje się nią od 5 lat. 
A wszystko zaczęło się od przeprowadzki do Warszawy...

Ale po kolei. 
Urodziłem się wystarczająco dawno temu żeby pamiętać 5.10.15, Teleranek, gumy Turbo
i grę w piłkę z bramkami zrobionymi z plecaków. 
Były to czasy - z różnych względów - dynamiczne, a ja zdążyłem zaliczyć kilka przeprowadzek w młodym wieku. Łącznie z epizodem dobrze znanym wielu Polakom - pracą w Wielkiej Brytanii.

Koniec końców na mojej drodze stanęła Stolica. Nie miałem ambicji podbijania Warszawy (i nadal nie mam), ale podobnie jak wielu przede mną liczyłem na uszczknięcie odrobinę 

z jej blasku dla siebie.
Na początku nieco bezwiednie i bezmyślnie - przyznaję - przemierzałem jej ulice, nie zwracając uwagi na jej historię, zabytki i opowieść, która za Warszawą stoi.


Ale po pewnym czasie, mając stabilną pracę, mogłem trochę więcej uwagi poświęcić miastu. I zaczęło się od jego architektury i historii, przeobrażeń, które Stolica przechodziła, życia zwykłych ludzi, wielkich wydarzeń historycznych, dla których była tłem...
Ale suche fakty to za mało. Czytając o Warszawie, miałem wrażenie, że w tej układance brakuje czegoś bardziej namacalnego. Chciałem dotknąć i zatrzymać kawałek tej historii. Więc odwiedzając różne części miasta zacząłem robić zdjęcia. Na początku telefonem, a kiedy poczułem jego ograniczenia kupiłem pierwszy aparat.
To było niesamowite uczucie. Naprawdę miałem wrażenie, że fotografuję coś wyjątkowego. Że zabieram ze sobą do domu każdego dnia kawałem Warszawy i jej historii. 

To uczucie towarzyszy mi do dziś. Czuję się częścią tego Miasta. Czuję ciężar jego historii, czuję piękno i brud, radość i cierpienie, wytrwałość i bezsilność. Widzę niesamowity rozwój i tragiczne niekonsekwencje, pieniądze i biedę.  Ale nikt i nic nie jest zawsze doskonałe.
Dlatego "biorę" Warszawę taką, jaka jest.

Parafrazując credo 
z pewnej książki i filmu:
Jest wiele miast podobnych do Warszawy, ale to miasto jest moje.